Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szyciowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szyciowo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 lutego 2016

Kocie dzierganie

Okazało się, że kocie podkładki wpadły w oko i innym kociarzom, toteż powstały kolejne- ulepszone. Tym razem oczy z filcu (nosy też), wąsy i "uśmiechy" z własnoręcznie robionego sznureczka skręcanego (z włóczki).



Ot, drobiazg, ale czasem przydatny, żeby uchronić stół od zalania,
więc wpasował się w wyzwanie w Art piaskownicy.



wtorek, 16 lutego 2016

Czarno- biała przyjaźń

Znalazłam nowe zastosowanie kota!
Otóż może się przydać do... podawania herbaty lub kawy. ;-)
Kto mi nie wierzy, niech zerknie na moje nowe podkładki. 

Najpierw były w wersji prostej, później dodałam kokardki i zyskały "nieco elegancji".
Tym sposobem powstały 2 opcje- męska i damska.

 

Jako, że blogu Kwiatu Dolnośląskiego pojawiło się kocie wyzwanie, to zgłoszę te moje dziergadła.


Zaś w Art- Piaskownicy tematem jest herbatka dla dwojga, toteż moje kocie podkładki również pasują.


Raz kozie śmierć! ;-)
******************************************************
A teraz pora pokazać inspirację pojemnika z poprzedniego posta i dzisiejszych podkładek.
Oto moja urocza modelka, która także czuwała nad pracą przy podkładkach:


To czarno- białe stworzonko jest u mnie od trzech tygodni. Wzięłam je niemal z lasu (mieszkała na odludziu, w pobliżu parkingu otoczonego lasami).
Tylko pozornie moja nowa lokatorka jest taka spokojna, bo naprawdę wszędzie jej pełno,
cały czas poznaje nowe miejsca w mieszkaniu, ale czuje się dobrze i bezpiecznie.
Mogę już śmiało powiedzieć o kocio-ludzkiej przyjaźni :-) 


Zdobyć przyjaźń kota nie jest rzeczą łatwą. Nie lokuje on swych uczuć nierozważnie: może zostać waszym przyjacielem, jeśli jesteście tego godni, ale nigdy waszym niewolnikiem.
 
Théophile Gauthier

wtorek, 29 września 2015

Małe zwycięstwo

Mój mały sukces, ponieważ gdy miesiąc temu zaczynałam, nie wierzyłam, że wytrwam i starczy mi cierpliwości, że mi się uda. Bywało ciężko, gdy prułam, nici się plątały, do tego doszła boląca z przeciążenia ręka, ale miałam motywację- zrobić niespodziankę. 
Pierwszy raz porwałam się na coś tak dużego i do tego w obcej mi dziedzinie, bo igły używam do szycia drobnych rzeczy, ale nie do wyszywania. 
Oto efekt- dwustronna poduszka z wybranymi zabytkami charakterystycznymi dla Pragi.
Niejedna profesjonalistka powiedziałaby, że szału nie ma, ale ja jestem amatorką, dla której najważniejsze to, że niespodzianka się udała.






















Największym zwycięstwem jest to, które odnosimy nad samym sobą. 
Tadeusz Kościuszko

czwartek, 20 sierpnia 2015

Napad myśli

Miewam czasami tak, że wpada mi do głowy pomysł i już/teraz/natychmiast muszę go zrealizować. Tak było przedwczoraj. Myśl, a zaraz potem wędrówka po mieszkaniu w poszukiwaniu materiałów. Oczywiście okazało się, że nie ma wszystkiego, co bym chciała, więc musiałam zmodyfikować pomysł,ale nie ma tego złego ...
"Napadła mnie myśl", żeby uszyć mojej ulubionej 3-latce torebkę z filcu. Okazało się jednak, że filc w potrzebnych kolorach jest za miękki i jakiś taki "rozlazły", toteż w ruch poszły stare dżinsy i nie tylko.
Oto materiały:


A tu efekt: torebka z ulubioną Peppą.


Miałam wątpliwości co do podobieństwa, ale kamień z serca mi spadł, gdy Zuzia, ujrzawszy torebkę, krzyknęła: Peppa! :-))



Gdyby komuś  się zachciało wykonać torebkę, to poniżej kursik.

środa, 8 lipca 2015

Zaminionkowana

Nie, nie sfiksowałam na punkcie bohaterów bajki. Trafił się "klient", więc uszyłam Minionki z filcu. To naprawdę miłe, że dzieciakom się spodobało moje szycie, ba, że te filcaczki są podobne do pierwowzórów. Najwięcej dwuocznych, bo te są dobre- w przeciwieństwie do jednookiego (czego się dowiedziałam od małoletnich ekspertów). 
Każdy "stworek" jest delikatnie inny- a to kolor nici, barwa filcu, zawieszka czy malutka ozdoba.







wtorek, 19 sierpnia 2014

Szewc bez butów chodzi

No właśnie... Dość często zdarza mi się dokonywać małych przeróbek, więc się uzbierało różnych drobiazgów. Tak się jednak złożyło, że nie dorobiłam się do tej pory igielnika, toteż igły i szpilki lądowały gdziekolwiek..., a potem w razie potrzeby było wielkie poszukiwanie...
No to już go mam. Uszyłam sobie. Wykorzystałam filc w nielubianych kolorach, bo to taka próba była, bez gwarancji na powodzenie, ale jakoś poszło i jest kwiatek. Misterem igielników nie zostanie, ale co tam.
Jeśli kiedyś uszyję następny, to na pewno będzie ładniejszy. Pierwsze koty za płoty.






 











Poniżej mini kurs, jak uszyć takie coś. Może komuś się przyda :-)).

niedziela, 23 lutego 2014

Poduchowa sowa

Miał być kot, ale materiał jakoś mi na niego nie pasował- toteż zaczęłam kombinować... Jak to zazwyczaj u mnie- coś planuję, zaczynam, a potem w trakcie pracy następuje zwrot. Zwykła starawa poszewka awansowała więc na sowę z filcowymi wstawkami i (nieudolnie) wyszytymi skrzydłami. 

Mała sesja foto:





















Sówka tak naprawdę jest poszewką zapinaną na zatrzaski; oto "wnętrzności" wypchane wypełnieniem z jakiejś ozdobnej poduszki:



Plan: coś, co potem wygląda zupełnie inaczej. Julian Tuwim



Choć szanse mam zerowe, to ostatniej chwili zgłaszam sowę na wyzwanie o tu:



niedziela, 9 lutego 2014

Kolorowa radość


Owocowo- warzywna niespodzianka dla dwuletniej kuchareczki.
Radość była, aczkolwiek nie wiem, czy więcej frajdy nie miała jej mama... i wcześniej ja (z szycia- rzecz jasna ręcznie). Mam nadzieję, że te moje koślawce choć trochę przypominają pierwowzory.































Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat. Janusz Korczak

środa, 24 kwietnia 2013

Ulepszanie, poprawianie...

Kupiłam sobie niedawno baleriny, ot zwykłe takie. Patrzyłam na nie, patrzyłam i... wymyśliłam, jak je lekko uszlachetnić. Kilka kawałków wstążek w dwóch odcieniach szarości, jedna czarna, trochę kleju szewskiego i voila!
Na razie mi się podobają, jak przestaną, to wymyślę coś nowego.


Kolejny zakup to bluzka w moim ukochanym niebieskim kolorze, ale z ohydnym złotym zamkiem na plecach. Przeszukałam Internet i wynalazłam pomysł, jak się ohydztwa pozbyć, a właściwie, jak je zakryć. Przydał mi się do tego niecały metr czarnej wstążki, z 15 centymetrów węższej, igła, nici i gotowe.


Wygrałam kiedyś parasol, niestety miał firmowe logo w białym kolorze. Można i z takim wyjść na ulicę, czemu nie, ale ja nie byłabym sobą, gdybym go "nie poprawiła". Logo udało mi się zmyć zmywaczem do paznokci, został jednak lekki ślad, toteż naszyłam w tym miejscu kwiaty z organzy z koralikowymi środkami. 



Życie to ciągłe ulepszanie, doskonalenie samej siebie, dążenie do perfekcyjności. Iwona Sobolewska

sobota, 29 grudnia 2012

Mam krowę!

Pierwszy rzut oka i od razu skojarzenie- krowa, no biało- czarna krowa. To szczegół, że motyw kwiatowy. Dla mnie to krowa i już. Wczoraj uszyłam etui na mój aparat fotograficzny. Jasne, łatwiej byłoby kupić, ale to już nie ta radocha. Porwałam się na szycie, oczywiście znów ręcznie.
Pomocny okazał się ten tutorial (dobrze, że są obrazki, bo tłumaczenie z chińskiego pozostawia wiele do życzenia). A oto, z czego powstała moja krowa: 2 prostokąty materiału, którego próbki można zamówić na jakiejś stronie (czyli wierzch), kawałki alcantary (żeby aparacikowi miękko było), zamek wypruty ze starej torebki, lamówka z paska tejże torebki i wypełnienie (którego nie widać) w postaci znalezionej u mamy watoliny. Czyli- jak to u mnie- śmieciowo i resztkowo. Nie jest to mistrzostwo świata, ale co tam.






Krowa z otwartą paszczą.


Wyobraźnia jest początkiem tworzenia.Wyobrażasz sobie to, czego pragniesz, chcesz tego, co sobie wyobraziłeś i w końcu tworzysz to, czego chcesz. George Bernard Shaw


Dostałam wyróżnienie od Kaliny1984. Ślicznie dziękuję!!!


Wyróżnienie Liebster Blog otrzymywane jest od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę".  Jest przyznawane dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie również wyróżnia 11 osób (informuje je o tym wyróżnieniu) i zadaje 11 pytań.  Nie wolno nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie.
Odpowiem tylko na wymyślone przez Kalinę pytania, ale dalej nie prześlę. Za dużo zdolnych babek, za mało pytań.

1. Lato czy zima? Która pora roku jest Ci bliższa. Zdecydowanie lato, nie bez powodu w tle mam słonecznik, który wyhodowałam latem na balkonie.
2. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa? Cokolwiek, byle z makaronem i warzywami.
3. Jakie są Twoje uzależnienia. Tylko szczerze proszę ;) Gorzka czekolada, owoce, książki.
4. Jesteś pesymistą czy optymistą? Bliżej mi do pesymistki, lecz uważam się za realistkę.
5. Niezapomniany film. Nie ma takiego, łatwiej byłoby mi napisać o niezapomnianej książce.
6. Co najbardziej w sobie cenisz? Chyba pracowitość i umiejętność dawania.

7. Co ostatnio sobie kupiłaś? :) Wczoraj buty! Oglądałam i oglądałam, w końcu kliknęłam: Kup teraz i czekam na paczkę ze ślicznymi obcasiurami.
8. Kino, książka czy telewizja? Książki, książki, książki, dopiero w dalszej kolejności filmy.
9. Bez jakiej rzeczy nie wyobrażasz sobie życia? Bez rąk i sprawnej głowy, bo dzięki nim działam. 
10. Czy jesteś uzależniona od swojego hobby? :) Hmm, czasem mam wrażenie, że tak.
11.  Rozważna czy romantyczna? Zdecydowanie rozważna.