Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 lipca 2017

Garść (serdecznych) drobiazgów

Dziś dosłownie garść drobnych rzeczy, które trafiły w dobre ręce jako wyraz sympatii
i serdeczności.
 Wisior z sutaszu w opakowaniu ( i tu przykład recyklingu, bo wykorzystałam pudełko po czymś, które okleiłam zdobycznymi kawałkami ładnej, szaro- srebrnej tapety).


A propos recyklingu- w centrum wisiora jest ... duży guzik, ale tak ładny i efektowny, że nie mogłam mu się oprzeć.


Powstały też kolejne obrazki.




niedziela, 19 kwietnia 2015

Może kiedyś zobaczę wszystko

Przeglądałam ostatnio zdjęcia moich pierwszych sutaszowych wytworów. Właśnie- wytworów, bo trudno to nazwać biżuterią. Ciężko było, ale to już za mną (mimo tego za eksperta się nie uważam). Zdarzają się jednak dni, że sznurki "są nieposłuszne", żyłka się plącze... Muszę wówczas poczekać na lepsze chwile, gdy szycie nie jest udręką i wtedy udaje się coś dobrego stworzyć, sprawić radość. Jednak do samozadowolenia, pełnej znajomości techniki i ujrzenia wszystkiego nadal bardzo daleko...





























Kiedy zaglądasz do jaskini, z początku widzisz bardzo niewiele. Ale kiedy przyzwyczajasz się do ciemności, widzisz coraz więcej. A jeśli odważysz się zostać tam wystarczająco długo, w końcu zobaczysz wszystko.
Nicola Morgan

niedziela, 8 lutego 2015

Wydziergany spokój

Szyję, wycinam, kleję. Uciekam w świat moich pasji i, tworząc, usiłuję odzyskać spokój...













 Uspokojenie wewnętrzne jest niezbędnym warunkiem dla owocu pracy. Stefan Wyszyński

czwartek, 22 stycznia 2015

Niegadanie


              W mojej okolicy wkrótce odbędzie się bal charytatywny na leczenie chorej dziewczyny (bo przecież NFZ się nie poczuwa do sfinansowania leku ratującego życie)- mojej byłej uczennicy, toteż nie miałam wątpliwości, że chcę dać coś od siebie. Nie wzięłam udziału w donośnym gadaniu o dobroczynności, bo nie sztuką jest krzyczeć głośno: "Ja dam, ja wpłacę pieniądze na zbiórkę", a potem "zapomnieć". Nie sztuką podnieść rękę, że się to zrobi... tylko dlatego, że tak wypada lub aby się przypodobać "górze". Nie podniosłam, zostałam wytknięta palcem, jestem więc złym człowiekiem... No cóż, niech będzie i taka wersja.
Podczas balu odbędą się licytacje, toteż podarowałam kilka rzeczy i będziecie o tym wiedzieli tylko WY- moi mili zaglądacze, bo organizatorce zabroniłam podawać moje dane.
                    Przekazałam exploding boxy, których niemiłą historię opisałam tu. Zrobiłam im nowe torebki, ponieważ poprzednie jakieś takie wygniecione wyjęłam z szafki, dorobiłam neutralne napisy; może ktoś kupi, może się spodobają...







Uszyłam komplet biżuterii.
(otrzymałam informację od organizatorki, że został zlicytowany za 430 zł- zaskoczenie pełne ...)



















I jeszcze dołożyłam 2 komplety kartkowe:














A tu słów kilka o Karolinie:



Jest już bardzo źle, jeśli dziś powiedzenie czegoś fałszywego przynosi tyle zaszczytu.
Georg Christoph Lichtenberg

wtorek, 23 grudnia 2014

Radość

Dawanie prezentów sprawia radość,
ale i mnóstwo frajdy jest po prostu w trakcie ich wykonywania. 

Oto te, które dałam lub wykonałam dla kogoś, kto będzie obdarowywał. 
Sutaszowe...



 



















quillingowe...








i na koniec stroik.



Dawanie samo w sobie jest doskonałą radością. Erich Fromm

piątek, 7 lutego 2014

(Nie)zawiść


       Trochę już chodzę po tym świecie, lecz cały czas nie potrafię zrozumieć ludzkiej zazdrości, zawiści. Szczególnie celują w tym kobiety (pracuję w mocno sfeminizowanym środowisku, więc stykam się z tym codziennie). 

Nie rozumiem i chyba nie zrozumiem. 

Dlaczego to, że umiem sobie coś tam z sutaszu (mniej lub bardziej ładnego) wydziergać, wywołuje u niektórych taką złość? Nie pojmuję tego, choć mam na ten temat swoją teorię. Nie czuję się dzięki swoim umiejętnościom lepsza, nie obnoszę się z tym, ja po prostu czerpię radość z tworzenia moich "dziergadeł", a potem noszenia ich i jestem zdania, że każdy mógłby znaleźć jakąś swoją dziedzinę, pasję (gdyby tylko chciał).
Znalazła się jednak pewna osoba, która poprosiła mnie o wykonanie wisiora. Na pytanie o kolor, kształt, usłyszałam: "Zdaję się na Ciebie, wiem, że zrobisz piękny. Niech będzie tylko w niebieskościach". No i powstał: niebiesko- czarny z dużym onyksem w centrum.
Dodatkowo zapakowałam go w niebieskie pudełko z niebieskimi różyczkami (nie zdążyłam zrobić zdjęcia).



Zazdrość to najczęściej sobie świadczone odszkodowanie za bezsilność wobec cudzego sukcesu. Władysław Loranc

sobota, 25 stycznia 2014

Kolorowy misz masz


         Kilka rzeczy "się robi", kilka " się zrobiło", więc mogę je pokazać. 
Na początek męska kartka (mam nadzieję, że to widać) urodzinowa. Łatwo nie było, ale jestem z siebie dumna, bo oparłam się pokusie przyklejenia choć jednej różyczki, poprzestając tylko na wykrojnikowych zawijasach i kamieniu.


mapka styczen_1
Przypadek sprawił, że wstrzeliłam się
w wytyczne wyzwania z mapką u goscrap,
więc zgłoszę kartkę.








Poniżej coś dla mnie- 2 wisiory: niezwykle prosty turkusowy
z czernią...


















i ciut bardziej zakręcony niebiesko- czarny.
Kolczyki o identycznej formie- malutkie sztyfty dla moich dwóch uczennic  w nagrodę za wzorową frekwencję.