niedziela, 2 czerwca 2013

Naiwność lub głupota

Przy okazji robienia porządków w szafce z "przydasiami" odnalazłam 4 symbole mojej naiwności, wymiennie  zwanej też głupotą. 
Jakiś czas temu zgłosiła się do mnie pewna osoba z chęcią zakupu exploding boxów. Najpierw były przemiłe maile, rozmowy telefoniczne z ustaleniami szczegółów, więc zabrałam się do pracy, kupiłam ładne papierki, a potem... nastała cisza.
Pudełka są niewykończone, bo miały mieć na wieczkach napis "Gratulacje", a w środku specjalnie opracowane teksty. 
Ot, moja głupota, moja bardzo wielka głupota. 
































Naiwność to wiara w to, że się dostanie choć cząstkę tego, ile się dało. Ja

Oduczam się naiwności każdego dnia i nadal jestem głupia...

piątek, 24 maja 2013

M jak...

moje...
Długie dyndałki :-))














i mamine.

Malutkie wkrętki.












Co myślisz, to tworzysz. Co tworzysz, tym się stajesz. Czym się stajesz, to wyrażasz. Co wyrażasz, tego doświadczasz. Czego doświadczasz, tym jesteś. Czym jesteś, to myślisz. Koło się zamyka. Neale Donald Walsch

środa, 24 kwietnia 2013

Ulepszanie, poprawianie...

Kupiłam sobie niedawno baleriny, ot zwykłe takie. Patrzyłam na nie, patrzyłam i... wymyśliłam, jak je lekko uszlachetnić. Kilka kawałków wstążek w dwóch odcieniach szarości, jedna czarna, trochę kleju szewskiego i voila!
Na razie mi się podobają, jak przestaną, to wymyślę coś nowego.


Kolejny zakup to bluzka w moim ukochanym niebieskim kolorze, ale z ohydnym złotym zamkiem na plecach. Przeszukałam Internet i wynalazłam pomysł, jak się ohydztwa pozbyć, a właściwie, jak je zakryć. Przydał mi się do tego niecały metr czarnej wstążki, z 15 centymetrów węższej, igła, nici i gotowe.


Wygrałam kiedyś parasol, niestety miał firmowe logo w białym kolorze. Można i z takim wyjść na ulicę, czemu nie, ale ja nie byłabym sobą, gdybym go "nie poprawiła". Logo udało mi się zmyć zmywaczem do paznokci, został jednak lekki ślad, toteż naszyłam w tym miejscu kwiaty z organzy z koralikowymi środkami. 



Życie to ciągłe ulepszanie, doskonalenie samej siebie, dążenie do perfekcyjności. Iwona Sobolewska

wtorek, 2 kwietnia 2013

Bez powodu

Czy bezinteresownego dawania można się nauczyć, czy może jednak trzeba się z tą umiejętnością urodzić? Dla jakże wielu ludzi to zupełna abstrakcja, bo uważają, że wszystko się im należy i że życie polega tylko na braniu.
Mam szczęśliwie w swoim otoczeniu  kilka osób umiejących dawać. Nie myślę tu wcale o prezentach materialnych, bo podarować można uśmiech, zainteresowanie, pomoc... to niby niewiele, a jak cenne w zalewie egoizmu. Ja egoizmowi mówię stanowcze "nie", dlatego dziś dwa bezinteresowne prezenty- niespodzianki. Bo tak, bo lubię, bo fajnie...
Sutaszowy wisiorek...

i ramka na zdjęcie.
100% rękodzieła (oczywiście powstała z "niczego"- tektura, srebrna torebka prezentowa, papierki).



Trzeba umieć dawać nawet bez powodu, w przeciwnym bowiem razie traci się wprawę w dawaniu. Elias Canetti